Moria - trening PT

Rottweiler

on lis 6, 13 • by • with 3 Comments

Pin It

Home » psie sprawy, wywiady » Rottweiler

Dziś przed wami dawno już zapowiadany wywiad z właścicielem rottweilera kontynuujący cykl o psach ras uznawanych za niebezpieczne. O swoich przygodach z psami tej rasy opowiadział nam Krzysiek Szalast:

Codlapsa: Kto wchodzi w skład Twojego stada?

Krzysztof Szalast: Naszymi towarzyszami są suczka Moria – rottweiler oraz głucha suczka Blanka – bokser, zwana także Decybelem:)

kumpelskie czułości

kumpelskie czułości

Codlapsa: Jak suki egzystują ze sobą? W jakim są wieku?

K.S.: Moria ma 17 miesięcy, Blanka 10 miesięcy. Psiaki radzą sobie całkiem nieźle razem. Blanka ewidentnie jest osobnikiem uległym w stosunku do Morii. Jest między nimi sporo rywalizacji, czasami dochodzi do delikatnego zgrzytu, ale wynika to zazwyczaj z tego że Blanka jako głuchy pies nie jest w stanie usłyszeć ostrzeżeń wysyłanych przez Morię Na co dzień jednak potrafią się razem bawić i przebywać na podwórku i w domu.

Codlapsa: Jak zaczęła się Twoja przygoda z rottkami?

K.S.: Od zawsze marzyliśmy o posiadaniu własnego psa. Okazja nadarzyła się po kupieniu domu. Długo szukaliśmy odpowiedniej rasy, początkowo myśleliśmy o dobermanie, gończym polskim, pirenejskim psie pasterskim. W końcu natrafiłem na „groźnego” rottweilera ;) Nie ukrywam że troszkę czasu minęło zanim przekonałem do tego pomysłu żonę.

Codlapsa: Jakie miała obiekcje? Co ją przekonało?

K.S.: Obiekcje były takie jak u większości ludzi czyli mit rottweilera jako groźnego, niebezpiecznego psa, a jak sama mówi zgodziła się tylko ze względu na mnie i moje nalegania. Zajęło mi troszkę czasu zanim udało mi się ja przekonać.

źródło: wallws.com

źródło: wallws.com

Codlapsa: Jak wygląda wasze codzienne życie? czy mogą was odwiedzać goście? Jak reagują na nowe osoby w domu?

K.S.: Nie ukrywam, że razem z żoną zakochaliśmy się w naszych psiakach i całe nasze życie jest im podporządkowane. Spędzamy z nimi naszą każdą wolną chwilę, ćwiczymy, bawimy się, wychodzimy na spacery. Staramy się, aby psiaki były jak najlepiej socjalizowane, dzięki temu nie mamy problemu z wyjazdami, czy przyjmowaniem gości , nawet tych czworonożnych;) Znajomi i rodzina odwiedzają nas bardzo często. Oczywiście Moria i Blanka są zawsze w centrum uwagi i gotowe do zabawy. Nie ma żadnego problemu z dużą ilością ludzi czy głośną muzyką, natomiast zawsze piesek jest blisko, nawet gdy odejdzie co chwile kontroluje czy jej właściciele są na miejscu, a gdy jest już bardzo zmęczona zazwyczaj kładzie się przy nogach. Nasz rottek jest bardzo towarzyski i radosny, nie stwarza większych problemów, jeżeli tak jak już pisałem poświęci się jej czas. Teraz na przykład śpi koło mojego fotela, jest zmęczona ponieważ mieliśmy gości do późna i musi odespać.

Codlapsa: Czym kierowałeś się szukając szczeniaka i hodowli?

K.S.: Przy wyborze hodowli kierowałem się głownie jej osiągnięciami oraz tym ile ras hodowla reprezentuje. Hodowla Lewirot z której pochodzi Moria zajmuje się tylko rottkami, a ojciec Morii Gandalf zdobył tytul mistrza świata w 2012 roku w Niemczech. Jak się później okazało psiaki z hodowli zna tez moja ciocia która mieszka w Bialymstoku i zasięgnęła dla mnie opinii u ludzi którzy wzięli już czworonoga z tejże hodowli.

Codlapsa: Czy psy mieszkają z wami w domu czy w kojcach?

K.S.: Psiaki mieszkają w domu, mają nawet swój własny pokój. Docelowo chcemy jednak wybudować im kojce, aby podczas naszej nieobecności mogły przebywać bezpiecznie na dworze.

Codlapsa: Jak reagują inni ludzie na Twojego psa?
 Czy rozpoznają go jako „tego z listy”?

K.R.: Reakcje są bardzo różne – od zachwytu do strachu. Wielu ludzi nie rozpoznaje w Morii rottka i gdy dowie się jak to rasa od razu podchodzi do niej z większym respektem i dystansem. Co do listy nie spotkałem się jeszcze z osobą, która w ogóle o tej liście słyszała. Dotyczy to również urzędników w mojej gminie, którzy pierwszy raz zetknęli się z właścicielem psa, który stara się o pozwolenie na jej posiadanie. Upłynęło trochę czasu zanim udało nam się sfinalizować całą sprawę.

"Te z listy" - ca de bou, pitbull i rottweiler

„Te z listy” – ca de bou, pitbull i rottweiler

Codlapsa: Jak wyglądało zgłoszenie psa z listy w gminie?

K.S.: Kiedy kupiliśmy Morię hodowcy uprzedzili nas o konieczności uzyskania pozwolenia na posiadanie psa z listy oraz uczulili, że prawdopodobnie urzędnicy w gminie nie będą wiedzieli o co chodzi. Po zakupie psiaka na naszym podwórku wkopaliśmy krawężniki, poprawiliśmy siatkę, a bramki zabezpieczyliśmy łańcuszkami – tak aby spełnić wszystkie warunki które nakłada na nas ustawa. Zadzwoniłem do gminy, zacząłem tłumaczyć pani, że mam rottweilera i potrzebuję pozwolenia – poprosiłem żeby połączyła mnie z osobą która się tym zajmuje w gminie, na co usłyszałem: „hmm.. Ale ja mam boksera i nie potrzebuję pozwolenia. Czy jest pan pewien, że pan potrzebuje???” Jak się okazało to był dopiero początek, po tym jak wytłumaczyłem pani, że bokserów nie ma na liście dowiedziałem się, że osoba która może się tym zająć jest na urlopie i poprosiła żebym zadzwonił w kolejnym tygodniu. Po weekendzie połączyłem się z odpowiednim urzędnikiem, który powiedział, że potrzebuje kilku dni ponieważ „to pierwszy przypadek w gminie” i musi popytać wśród kolegów jak wygląda wniosek. Po kilku dniach otrzymałem wniosek, w którym znajdowały się podstawowe informacje dotyczące psa oraz hodowli, a także informacja o szczepieniach. Zaszczepiłem szczeniaka i złożyłem wniosek 27 grudnia, wniosłem opłatę 84 zł i zadzwoniłem do pana prowadzącego sprawę. Poinformowałem go o dopełnieniu formalności i zapytałem co dalej na co usłyszałem: „nie wiem musze to ustalić i skonsultować sprawę z wójtem i kolegami z innych gmin, odezwę się ale do sprawy wrócimy już w nowym roku”. W połowie stycznia urzędnik zjawił się u mnie na podwórku na wizję lokalną. Moria uczęszczała już wtedy na szkolenie, więc zrobiła ładne „siad” i kulturalnie przyjęła gościa. Cała wizyta była sympatyczna, pan zrobił zdjęcia, pochodził po podwórku, sprawdził oznaczenie działki i nie ukrywał faktu, że tak naprawdę to nie jest pewny co robi.. Po kilku dniach urzędnik zadzwonił i powiedział że mogę odebrać decyzję pozytywną. Przyznam szczerze, że Urząd Gminy chyba odetchnął równie mocno co ja po wydaniu tego pozwolenia.

Codlapsa: Czyli ta lista to czarna magia nawet dla urzędników! Z jakimi stereotypami na temat rottków spotkałeś się?

K.S.: Co do mitów to nie słyszałem ich zbyt dużo. Natomiast faktem jest, że rasa ta jeszcze przez długi czas będzie postrzegana jako agresywne bestie. A wystarczy je bliżej poznać i poobserwować, aby przekonać się jakimi wspaniałymi towarzyszami są rottki.

Codlapsa: Spotykasz się z nieprzyjemnymi uwagami? Jak reagujesz na komentarze innych?

K.S.: Bardzo dużo osób uważa Morię za agresywną, ponieważ jest rottweilerem. Mimo, że nie wykazuje ona takich zachowań, wróżą nam to w najbliższej przyszłości. Jednak takie komentarze wygłaszają osoby, które w ogóle nie posiadają czworonoga lub nie mają pojęcia o psach, dlatego staram się je po prostu ignorować. Czasami podejmuję próby tłumaczenia innym na czym polega cały proces powstawania agresji u psów, ale moje słowa zazwyczaj traktowane są jak bajka, więc po prostu uśmiecham się i idę dalej.

Codlapsa: Co Cię ostatecznie przekonało do wyboru rottka?

K.S.: Ostatecznie przekonała mnie hodowczyni, która w rozmowie telefonicznej gdy przedstawiłem swoje obawy powiedziała: „wybór rottweilera to ja mogę jedynie odradzić”, a to wszystko dla tego że do posadania tego psa trzeba naprawdę troszkę wiedzy i dużo zaangażowania. Brzmi to co najmniej dziwnie, ale rozmowa trwała ponad pół godziny i hodowczyni cierpliwie tłumaczyła jakie to są psy, rozwiewała moje wątpliwości i powiedziała, że muszę być pewny decyzji jeżeli zdecyduje się na rottka. Nie ukrywam, że od tego momentu zacząłem traktować to troszkę jako wyzwanie – by jak najwięcej dowiedzieć się o tych psach i podjąć świadomą decyzję. A ich główną zaletą, którą podziwiałem to oddanie swojemu przewodnikowi oraz wielki spokój, a zarazem pewność siebie, które sobą reprezentują. Nie ukrywam że imponowały mi filmiki ze szkoleń, szczególnie IPO. Zawsze chciałem mieć stabilnego, odważnego psa, z którym będzie łatwo pracować i teraz mogę stwierdzić, że rottweilery w 100% spełniają te wymagania.

Codlapsa: Czy twój pies jest agresywny wobec ludzi lub zwierząt? Jak sobie z tym radzisz?

K.S.: Prawdą jest, że rottweiler ma predyspozycje do bycia psem agresywnym, są to uwarunkowania związana z historią rasy i tego trzeba być świadomym. Natomiast jeżeli sami nie będziemy wzbudzać w nich niepotrzebnej agresji oraz poświęcimy im odpowiednio dużo czasu na szkolenie i zabawę gwarantuję, że pies ten pozwoli zrobić ze sobą wszystko, nawet najmniejszemu dziecku. Jeżeli chodzi o zwierzęta to moja suka bardzo lubi bawić się z innymi psami, jest towarzyska i zawsze chętna do biegania, ale jeżeli jakiś pies wykaże agresywne zachowanie wobec niej reaguje od razu i nie pozwala sobie w kaszę dmuchać. Wtedy trzeba być po prostu blisko żeby można było zareagować.

Codlapsa: Czy rottweiler to pies dla każdego?

K.S.: Jest to pies dla każdego, kto jest świadomy jego dużej siły i równie silnego charakteru. Jest to pies, który będzie próbował dominować i trzeba być na to przygotowanym. Dodatkowo potrzebuje sporo ruchu oraz poświęcania mu uwagi w trakcie dnia. Nie jest to pies dla osób, które nie mają czasu na zabawę i szkolenie, ani dla osób które nie będą umiały wypracować odpowiedniej hierarchii w domu.

Codlapsa: Co powinien wiedzieć przyszły właściciel takiego psa?

K.S.: Każdy kto jest zainteresowany rottweilerem powinien najpierw dużo poczytać o rasie by poznać jej psychikę i potrzeby. Przyszły właściciel powinien zacząć szkolenie od pierwszych chwil – jest to bardzo ważne przy jego skłonnościach do dominacji. Należy pamiętać także o byciu konsekwentnym oraz uczciwym wobec pieska. Jako pies należący do ras dużych trzeba bardzo uważać żeby ich nie przekarmiać i nie można dopuścić do nadwagi. My korzystamy tylko z karmy suchej, która zapewnia odpowiednią ilość witamin, a także posiada suplementy wzmacniające stawy.

Codlapsa: Czy dajesz radę fizycznie z psem?

K.S.: Piesek jest bardzo silny, ale odpowiednio szkolony nie przysparza problemów podczas dnia codziennego. Zdarza jej się jednak mocniej szarpnąć kiedy czymś się podekscytuje i wtedy przydaje się troszkę siły. Taka sama sytuacja jest gdy pracuje z pozorantem -wtedy trzeba się przygotować się na spory wysiłek fizyczny.

Moria - trening PT

Moria – trening PT

Codlapsa: Czy można wyszkolić takiego psa?

K.S.: Rottweilery są to idealne psy do szkolenia, kochają pracować z właścicielem i raczej szybko idzie ich szkolenie. Jeżeli mamy czas i jako przewodnicy nie popełnimy błędów szkolenie będzie przebiegać szybko i owocnie.

Codlapsa: Część ludzi uważa, że zajęcia z pozorantem to wzbudzanie agresji w stosunku do ludzi – co o tym sądzisz?

K.S.: Jest to moim zdaniem taki sam mit jak ten o agresji rottweilerów, pitbulli, i wszystkich innch „groźnych ras”, a wszystko opiera się na tym, że jeżeli ktoś trafi na nieodpowiedzialnego pozoranta, który sam nie wie o co do końca chodzi, ewentualnie nie zwraca uwagi na personalne predyspozycje psa, to faktycznie tak może być. Ewentualnie ktoś może nie odróżniać obrony cywilnej od sportowej, ale to już braki w wiedzy. Tak naprawdę żeby się dowiedzieć czym jest praca z pozorantem trzeba trafić na profesjonalistę, a wtedy każdy odkryje jaka radość niesie to dla psa i właściciela. Ciężko jest przekonać do tego osoby, które pozoranta widzą tylko na filmie. Jedno wiem na pewno od kąd poznałem Darka Więckowskiego – pozoranta sam zmieniłem swój pogląd na ten temat. Miałem szczęście poznać faceta, który opowiada o tym co robi, a także pokazuje kiedy pies faktycznie wykazuje cechy agresywne, następnie koryguje takie zachowania tak, aby właśnie w psach nie było agresji a chęć pracy i popęd łupu. Mam nadzieję że w dalszym szkoleniu trafie na równie dobrych pozorantów.

Moria trening obrony

Moria trening obrony

Codlapsa: Czy mając możliwość cofnąć czas zdecydowałbyś się na psa tej samej rasy?

K.S.: Nie wyobrażam sobie psa innej rasy. Moria cały czas mnie zaskakuje, im bardziej ją poznaję tym bardziej się w niej zakochuję.

Codlapsa: Jak spędzacie wspólny czas?

K.S.: Na co dzień ja lub żona wychodzimy z pieskami na spacer, ewentualnie na krótką zabawę. Moria zostaje w domu, Blanka jedzie z żoną do pracy. Sytuacja taka będzie trwać do czasu wybudowania kojca, wtedy obydwie zostawimy na podwórku. Po powrocie z pracy pieski zajmują się sobą na podwórku. Wieczorem jest zazwyczaj najwięcej czasu na zabawę z psiakami – wtedy albo ćwiczymy w domu albo jeździmy na szkolenie z innymi psami. W weekendy również staramy się uczestniczyć w szkoleniu.

Moria - trening PT

Moria – trening PT

Codlapsa: Czy twoim zdaniem słusznie ta rasa znajduje się na liście?

K.S.: Moim zdaniem samo istnienie listy to nic złego, natomiast sytuacja w Polsce jest tragiczna jeżeli chodzi o świadomość ludzi. Mam wrażenie, że osoba, która ją tworzyła wpisała w Internecie frazę „groźne psy” i wypisała po prostu pierwszych dziesięć wyników. Chodziło chyba o stworzenie fikcyjnego wrażenia, że ktoś to próbuje kontrolować. Każdy kto chociaż troszkę interesuje się psami będzie wiedział, że agresja u psów wynika zazwyczaj ze strachu, złego traktowania przez właścicieli i braku wiedzy na temat psa. Ile jest labradorów w schroniskach, które już nigdy z nich nie wyjdą bo to mordercy wyszkoleni przez swoich głupich i nieodpowiedzialnych właścicieli?! Nie przeszkadza mi to, że rottweilery są na liście, przeszkadza mi natomiast, że lista ta to fikcja i równie dobrze moglibyśmy tam wpisać jamniki i pewnie nikt by na to nie zwrócił uwagi.

Codlapsa: Czy istnieje jakaś rasa która na liście powinna się znaleźć a jej nie ma?

K.S.: Na liście powinni się znajdować chyba tylko i wyłącznie ludzie, którzy nie powinny posiadać psów. Jeżeli już mamy regulować to prawnie wprowadźmy obowiązkowe szkolenie dla osób, które chcą mieć psa. Kiedyś usłyszałem mądre słowa: „to nie psy są głupie tylko ich właściciele, którzy mając psa kompletnie nie znają jego potrzeb”.

3 Responses to Rottweiler

  1. sprawieliwy pisze:

    Będą sprawiedliwym chcę żeby dodać na listę niebezpiecznych psów latrerki i kokerspaniele. Siostra mojej żony ma kokerspaniela (sukę) jest straszna werczy na dzieci szczerzy zęby (STRACH) !!! Ja przez 11 lat miałem amstafa który wręcz przeciwnie kochał dzieci i był do nich bardzo cierpliwy. Zatem zamieńmy na liście niebezpiecznych ras amstaffy na kokerspaniele i dodajmy latrerki.
    O zgrozo …

  2. Karenira pisze:

    @sprawiedliwy – no też bym się takiej kobiety bała – szczerzy zęby, warczy na dzieci… ja nie wiem, jak ta jej kokerspanielka z nią wytrzymuje : ))))

  3. Meiw666 pisze:

    Jestem szczęśliwą posiadaczką przedstawiciela tej rasy i powiem Wam jedno nie ma cudowniejszych psów. Nie jest to jednak pies dla każdego, wymaga pracy z nim przez całe życie, ale w zamian zyskujemy wspaniałego towarzysza, oddanego rodzinie.

Odpowiedz na „Meiw666Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Scroll to top