Pin It

Home » psie sprawy, zdrowie i pielęgnacja » Rozdzielmy to, czyli jak producenci karm czarują konsumentów

Gotowa sucha karma dla psa to najprostszy i najszybszy sposób na posiłek dla naszego pupila. Bogactwo rodzajów, smaków i wyspecjalizowania gotowego jedzenia dla psów nierzadko przyprawia o zawrót głowy i daje dylemat wyboru odpowiedniego dla zwierzęcia pokarmu. Mało tego, producenci ani trochę nie ułatwiają nam podjęcia de facto bardzo ważnej dla naszego zwierzaka decyzji – by wypromować swój produkt chwytają się przeróżnych sposobów manipulowania, mimo wszystko coraz bardziej świadomymi konsumentami.

źródło: http://www.dogtreatkitchen.com

źródło: http://www.dogtreatkitchen.com

 

SPLITTING

Najczęściej stosują sztuczkę zwaną „splitting”, czyli rozdzielanie produktów z tej samej „rodziny” umieszczanych w składzie na etykietach. Według prawa i zasad AAFCO, kolejność zapisu produktów, wchodzących w skład karmy, musi być wprost proporcjonalna do ilości danego składnika w jedzeniu, czyli pierwsze miejsce na liście należy się produktowi, którego w karmie jest najwięcej. By sprytnie ominąć to zalecenie, nierzadko bardzo znani i lubiani producenci karm dla psów, „rozbijają” mniej atrakcyjne dla konsumenta składniki, typu gluten pszenny, otręby czy pszenicę, na kilka oddzielnych składników. Nazwy, które czytamy na etykiecie są z pozoru zupełnie różne, lecz w rzeczywistości oznaczają jedno – nic nie wnoszące do składu karmy wypełniacze. Na przykład, po zsumowaniu ilości mączki kukurydzianej i łupin kukurydzianych w karmie okazuje się, że procentowo kukurydza stanowi zdecydowaną większość składu! Nie zaś, jak zapisane jest to na etykiecie na pierwszym miejscu, np. świeże mięso z kurczaka.

FRESH MEAT

Tu dochodzimy do kolejnego ciekawego wybiegu producentów suchych karm dla psów – określenie zawartości mięsa w mięsie. Przeczytawszy na etykiecie hasło „świeże mięso”, powinniśmy wziąć pod uwagę, że składniki ważone są w stanie wysokiej wilgotności, przed jakąkolwiek obróbką, by były jak najcięższe. W procesie dalszej produkcji, mięso poddawane jest suszeniu, przez co znacznie spada jego waga i zawartość w karmie. Bardzo często w finalnym produkcie jest o wiele mniej mięsnego surowca, niż przekazuje nam wartość podana na etykiecie. Dlatego najbezpieczniejszą i najbardziej wiarygodną wartością mięsa w mięsie jest podawanie przez producentów zawartości mączki mięsnej w karmie – tu nie ma mowy o żadnym dodatkowym ciężarze w postaci wody (która stanowi ok. 70 – 80% wagi mięsa przed odparowaniem). Poza tym sam enigmatyczny zapis w składzie karmy – „mięso”, bez dookreślenia jego rodzaju, daje nam podstawy do wysnucia wniosku o bardzo niskim , o ile nie najgorszym, gatunku surowca zawartego w pokarmie dla psów. Niejasne określenie produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego zawartych w karmie również skutecznie wprowadza konsumenta w błąd, np. kurczak oznacza odpady z uboju w stanie surowym; suszony kurczak to jedynie suszone produkty uboczne, lecz nie mięso, itp. Pełnowartościowa karma powinna zawierać mięso, które posiada certyfikat jakości odpowiadającej wymogom żywienia ludzi. Pamiętajmy, że jeśli jest się czym pochwalić, producent na pewno zrobi to, wpisując wszelkie szczegóły na etykiecie opisującej karmę.

źródło: csmres.co.uk

źródło: csmres.co.uk

WIĘCEJ ZA MNIEJ

Należy zwrócić uwagę także na fakt, że coraz częściej ogromne, bogate koncerny wykupują sprawdzone i wiarygodne profesjonalne marki produktów dla zwierząt i, bazując na ich renomie, ale chcąc obniżyć koszty produkcji na masową skalę, pauperyzują skład karm, nie zmieniając przy tym ich cen, a co najgorsze, nie informując odbiorcy o niższej jakości proponowanego produktu. Na rynek wypuszczane są także „droższe” i „tańsze” linie karm tej samej marki, wprowadzając nieświadomego konsumenta w błąd. Bardzo drogie karmy, najczęściej rekomendowane przez weterynarzy, są nieosiągalne dla mniej zamożnych opiekunów zwierzaków, dlatego kupują oni tańszą wersję karmy bardzo dobrej i chwalonej marki, nie zdając sobie sprawy, że pokarm ten prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z polecaną przez specjalistów droższą karmą. Odbiorca przekonany jest, że kupuje pełnowartościową i odpowiednią dla jego psa karmę, podczas gdy otrzymuje produkt bardzo niskiej jakości.

KONSERWANTY, PRZECIWUTLENIACZE I BARWNIKI NA DOKŁADKĘ

Producenci karm bardzo chętnie korzystają z przywileju nieujawniania rodzaju zastosowanych w pokarmie konserwantów czy barwników, jeśli tylko są one dopuszczone do stosowania w UE. W przypadku konserwantów chemicznych wystarczy tylko krótka informacja, że takowe występują w składzie, ale są w zgodne z wymogami Unii. Nierzadko można przeczytać na przodzie worka, że nie producent nie dodał do karmy żadnych konserwantów, lecz wczytując się w etykietę zauważymy, że wyszczególnione są na niej tajemnicze przeciwutleniacze, które, de facto, są jeszcze bardziej niebezpieczne niż konserwanty. Najczęściej mamy wtedy do czynienia z substancjami BHA i BHT, które przeciwdziałają jełczeniu tłuszczu. Są to organiczne substancje rakotwórcze, nie ulegające biodegradacji: BHA – E320, kwas beta-hydroksylowy, który może toksycznie działać na nerki i wywoływać duszności; BHT – E321,  butylowany hydroksytoluen, jego szkodliwe działanie na nerki może przewyższać toksyczność BHA. Związki te są dopuszczone do stosowania przez UE. Najbezpieczniejszym dla zdrowia psiaka sposobem konserwowania karm jest wykorzystywanie przez producentów naturalnych składników przedłużających świeżość psiego jedzenia, czyli witaminy E (mieszanka tokoferoli), witaminy C, ziół, np. rozmarynu. Dodatkową wskazówką wartości karmy będzie jej data ważności, im krótsza, tym w pokarmie mniej sztucznych substancji.

Okazuje się, że w dzisiejszych czasach nie wystarczy czytać etykiet, by dowiedzieć się, co w karmie piszczy – trzeba czytać etykiety bardzo uważnie, analizując dogłębnie to, co przekazane jest między wierszami. Warto jednak poświęcić swój czas, by dobrać dla ukochanego pupila karmę, która nie tylko mu nie zaszkodzi, ale będzie stanowiła kompletny, pełnowartościowy i bogaty we wszelkie potrzebne mu składniki pokarm.

One Response to Rozdzielmy to, czyli jak producenci karm czarują konsumentów

  1. bite pisze:

    O tym co producenci pakują do karm niezwykle dobitnie napisał Dr. Pitcairn w swojej książe Dr. Pitcairn’s New Complete Guide to Natural Health for Dogs and Cats .
    Lektura w języku angielskim, ale polecamy – w dostępnej cenie można znaleźć na amazonie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Scroll to top